Na opak


O wiertarce, Łukaszu Zagrobelnym i reklamie telewizyjnej :)

Opublikowany w Patchwork, Rozmyślania - autor: johannisbeere na sierpień 25, 2008
Tags:

Chciałam napisać notkę o tym, jak kobiety mają się trudno z obłudnymi i zdziecinniałymi mężczyznami, ale po prostu nie wiem jak zacząć. Zmiana ról społecznych wymaga, moim zdaniem, także zmiany układu artykułu, tylko że jakoś wybitnie mi to dziś nie idzie. Pozwolę sobie zatem na wrzucenie kilku prostych myśli.

Role społeczne się odwróciły- nie ma takiego czegoś, jak tradycyjny model rodziny. Mężczyzna coraz częściej nie jest już tym twardym ramieniem, na którym kobieta może się oprzeć, choć każdy przyzwoity, noszący spodnie obywatel lubi tak o sobie myśleć. Dlatego, drogie panie, nie ma co denerwować się widząc reklamę typu “Mobil king” czy “Axe”- panowie po prostu potrzebują poczucia, że jeszcze mają coś, co czyni ich lepszymi od kobiet. Po stuleciach wyłączności na prawo do głosowania czy dziedziczenia taki drobny telewizyjny spot nie jest niczym strasznym. W dobie gdy mężczyzna śpiewa piosenkę typu “postawiłem swoje życie na czekanie”, gdzie skarży się, że kobieta nie dzwoni do niego (!:D) czy “Brother oh brother”, ja sama na miejscu płci brzydkiej poczułabym się skompromitowana. Reklamy mają z założenia dać nam to, czego nie mamy- działa tu zasada: “jeśli kupisz nasz produkt, zyskasz to, o czym śnisz”. Dlatego mizoginizm producentów w rzeczywistości jest odpowiedzią na podświadomą (a może i świadomą) potrzebę męskiej klienteli, by jeszcze w jakiejś dziedzinie dominować.

Coraz częściej zdarza się, że to mężczyzna przejmuje do tej pory bardzo kobiecą rolę opieki nad dziećmi- szczególnie widoczne jest to na wakacjach, gdy to panie siedzą nad piwkiem, a panowie kopią zamki z piasku. Zastanawiam się tylko, dlaczego trzeba do tego dorabiać ideologię- chwała gorliwym ojcom, przecież nie trzeba się wstydzić zabaw z maluchami. Korzystają na tym wszyscy, a myślenie typu “inni zaczną mówić, że jestem pod pantoflem” należy już do przeszłej epoki. Świat generalnie ma taką tendencję, by ewoluować w stronę lepszego (nie znaczy łatwiejszego). Panowie przystosowują się może trochę wolniej, dlatego dusza towarzystwa wychodzi z pubu, gdzie spędza “męski wieczór”, by odebrać telefon od myszuni i pociumkać trochę do telefonu. W końcu to takie niemęskie, a jednak dziwnym trafem przyjemne…

Nas koniec wypadałoby wytłumaczyć krótko, skąd przyszedł mi do głowy pomysł na tę notkę. Zainspirował ją felieton Janusza Korwin Mikke (brrrr!) w Angorze. Nie do wiary, że w dzisiejszych czasach w polityce uchował się jeszcze typ “kobiety do garów, mężczyźni do sterów”. Choć, nawiasem mówiąc, ilość poparcia w ostatnich wyborach jest świetnym dowodem na to, jak niewielu obywateli chciałoby się zrzec dziecięcej grzechotki i kuchennej ścierki na rzecz młotka i wiertarki.

Dodaj komentarz